O winach kontemplacyjnych 0

Biblioteki pełne są publikacji, kompendiów i książek, które wskazują, jakie mariaże win i potraw są wskazane. Istnieją różne szkoły łączenia smaków – czy to na zasadzie uzupełniania się, czy to na zasadzie kontrastu. Co jednak począć z winami wybitnymi? Winami kontemplacyjnymi, mającymi w sobie coś mistycznego, takimi, których złożoność i kompletność ociera się o metafizykę. Jakie zestawienia kulinarne są tutaj właściwe, aby pachnące truflami Barolo, wyrafinowany Burgund czy wielopoziomowa gran reserva z regionu Rioja nie straciły nic ze swojego charakteru, aby pozostawiły niezapomniane wspomnienia?

Znane są dwa podejścia. Jedno zakłada łączenie wybitnych win z podobnie nietuzinkową kuchnią, gdzie smak potrawy w żaden sposób nie umniejszy walorów wina, a wręcz je podkreśli i doprowadzi do wspaniałego efektu estetycznego. Trzeba tu jednak wielkich własnych kulinarnych zdolności, które pozwolą na stworzenie akompaniamentu godnego wybranego wina lub też bezgranicznego zaufania do szefa kuchni w restauracji, w której zamierzamy spędzić ten szczególny wieczór. W tym miejscu musimy jednak założyć, że owa restauracja posiada w piwniczce upatrzoną butelkę oraz wykazać się nieziemską cierpliwością, aby doczekać chwili, w której wino zostanie zdekantowane a kontakt z powietrzem ujawni jego wyjątkowość. W przypadku wielkiej klasy win te czynności mogą trwać długo, a więc musimy przygotować się na długą kolację. Z drugiej strony w taki wieczór nie mamy się chyba gdzie spieszyć? Pozostaje tylko jedno, ostatnie już ale – cena wina w restauracji, która w przeważającej większości przypadków będzie dotkliwie wyższa, niż ta w specjalistycznym sklepie winiarskim lub u zaprzyjaźnionego winiarza.  

fot. A. Siergiej

Są jednak tacy, którzy uważają, że wina tej klasy nie znoszą konkurencji i wymagają niczym niezakłóconej uwagi. Traktują spotkanie z winem wybitnym, nierzadko z upatrzonego rocznika, jako pewnego rodzaju święto, jako ucztę dla zmysłów. Taką taktykę stosują wielbiciele degustacji wina w przytulnym domowym zaciszu. Nie każdy czuje się mistrzem w kuchni i stąd może wynikać obawa przed ryzykiem nietrafionej interpretacji tej czy innej potrawy, co mogłoby być szkodą dla odbioru wina kontemplacyjnego. Zresztą nie tylko o kulinarne umiejętności tu chodzi - osoby wierne tej szkole niejako świadomie rezygnują z łączenia wielkich win z potrawami.

Drugie podejście przynosi niekiedy duże sukcesy degustacyjne i niezapomniane wrażenia estetyczne. Znana jest nam historia pewnej damy, która po konsumpcji Amarone Della Valpolicella (dla pewności dodamy, że bez akompaniamentu kulinarnego) wróciła do sklepu winiarskiego, w którym - za radą sprzedawcy - to wino nabyła i ze smutną miną oświadczyła, że jest niezadowolona i pogrążona w pewnej melancholii. Sprzedawca z dużą empatią westchnął pytająco: „Korek?”. Pani przecząco pokręciła głową i oświadczyła, że jej lekka depresja wynika z przekonania, że po wypiciu tego wina najprawdopodobniej już nic lepszego jej w życiu nie spotka. W takich sytuacjach trudno jest o rezolutną ripostę, więc po chwili milczenia i kilku porozumiewawczych spojrzeniach doszło do kolejnego zakupu Amarone Della Valpolicella.

Trudno opowiedzieć się jednoznacznie po stronie któregoś podejścia. Niewątpliwie trafność wyboru jednej czy drugiej strategii zależy od charakteru samego wina, naszych oczekiwań względem niego, naszego nastroju i oczywiście towarzystwa, w którym nastąpi degustacja. Pozostaje więc wypracować własny sposób postępowania, który pozwoli na kolekcjonowanie pięknych wrażeń sensualnych i będzie inspiracją do poszukiwań nowych smaków i aromatów.

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl